Wybieraj, porównuj i zamawiaj online w najlepszych cateringach dietetycznych w Polsce

Jak zmieniał się kobiecy ideał w ostatnim stuleciu?

Autorką artykułu jest dietetyczka Klaudia Stawowska  

Coraz więcej osób mówi otwarcie o problemach ze zdrowiem zarówno fizycznym jak i psychicznym, które spowodowane są nadmiernym skupieniem się na wyglądzie i próbą wpasowania się w panujący obecnie kanon piękna. Czy warto dążyć do “ideału”? Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć w dzisiejszym artykule, w którym przyglądam się temu, jak zmieniał się kanon kobiecego piękna na przestrzeni ostatnich stu lat. Na temat tego jak zmieniał się ideał kobiecego piękna na przestrzeni wieków pisałam w artykule Czy naprawdę muszę się odchudzać? Kanon kobiecego piękna na przestrzeni wieków.

Lata 20-te “Chłopczyca”

W latach dwudziestych XX wieku ideał kobiecego piękna całkowicie się zmienił. Szczególnie przyczynił się do tego prężnie rozwijający się przemysł filmowy. To właśnie kino (a właściwie jego gwiazdy) miały najbardziej znaczący wpływ na to, co w tym czasie uważane było za piękne i pożądane. Powojenna rewolucja, a co za tym idzie zmiany polityczne i społeczne, również odcisnęły swoje piętno w tym temacie. Kiedy kobiety powszechnie zaczęły chodzić do pracy, poczuły się silniejsze, decyzyjne i bardziej wyzwolone. To jak wyglądały było z pewnością wyrazem wyczekiwanej wolności i swobody. Nikogo nie dziwił już widok kobiety pijącej alkohol i palącej papierosy. Było to wręcz nieodłącznym elementem mody tamtych czasów. Stało się to bez wątpienia popularne i w pewnym stopniu symbolizowało klasę oraz elegancję. Lata 20 były rewolucyjnym czasem nie tylko w dziedzinie kobiecej mody, ale również w kinematografii, muzyce, tańcu czy literaturze.

Jak więc wyglądał ideał kobiecego piękna w tamtych latach? 

Figura klepsydry nie była już tak pożądana jak za czasów Wiktoriańskich czy “Gibson girl”. Największym uznaniem cieszyły się figury chłopięce. Długie, chude nogi oraz mały biust, do tego krótkie, lekko falowane włosy, długie szyje i odsłonięte ramiona były cechami wyglądu, które uważano za atrakcyjne. Idealna kobieta powinna być jednocześnie niezależna, mądra, kapryśna oraz kokieteryjna, delikatna i powabna. Gorsety zostały zastąpione elastycznymi parcianymi pasami, które miały za zadanie wyszczuplić brzuch oraz wiązanymi materiałowymi pasami stosowanymi aby zminimalizować krągłości (przede wszystkim biust). Modne były krótkie i proste sukienki z obniżoną talią na dole ozdobione koralikami, które miały zwiększyć wagę i ruchomość tkaniny. Kobiety zaczęły stosować makijaż, który skupiał się na mocno zarysowanych oczach, cienkich brwiach, delikatnych ustach, jasnej, matowej cerze i wyraźnym akcencie różu na policzkach. Odważny makijaż, który kiedyś uważano za tandetny, teraz uznano za seksowny. Kobiety bardziej niż wcześniej pragnęły być szczupłe i wyraziste, co dało początek ekspresowym “dietom cud” oraz popularyzacji stosowania kosmetyków na co dzień na ogromną skalę.

Lata 30 “Powrót do krągłości”

Kanon piękna i mody tej dekady znacznie różniły się od tych obowiązujących w poprzednich latach. Było to bezpośrednio związane z Wielkim Kryzysem (1929 r. – 1933 r.), który dotyczył praktycznie wszystkich krajów oraz zdecydowanej większości dziedzin gospodarki – również mody. W tamtym okresie kobiety zaczęły nosić skromne ubrania, często ze sztucznych tkanin, takich jak na przykład nylon, z którego wytwarzane były rajstopy (będące kobiecym “must have” w latach 30-tych). Kobieca sylwetka zaczęła nieco powracać do krągłości, jednak nie aż takich jakie uważano za idealne w czasach wiktoriańskich.

Jaka była idealna kobieca figura w latach 30-tych? 

Idealna kobieta w tamtych latach powinna mieć kształty, choć nie tak “wyraziste” jak za czasów “Gibson Girl”. Biust powinna mieć okrągły i wysoko osadzony, talię szczupłą (ale nie przypominającą osy), biodra miały być delikatnie zaokrąglone, a nogi długie i smukłe. Makijaż był mile widziany, szczególnie wieczorową porą. Wyraziste szminki oraz oczy pomalowane w stylu “smoky eyes”, a do tego włosy (najlepiej w odcieniu platynowego blondu) ułożone w loki lub fale, to idealny zestaw dla “kobiety idealnej” lat 30-tych.

Lata 40 “Pin-up Girl” lub wysportowana sylwetka

W latach 40-tych XX wieku następuje przełomowy moment w postrzeganiu piękna kobiecego ciała i jej ogólnego wizerunku. Kobiety stają się coraz bardziej pewne siebie, nie chcą dłużej być postrzegane jedynie w kategoriach delikatnych, kruchych i subtelnych istot. Swoim wyglądem pragną wyrazić wiele, a przede wszystkim pewność siebie, odwagę i siłę. To właśnie w tym okresie narodził się wizerunek słynnej femme fatale. Były to czasy kiedy II wojna światowa była w pełnym rozkwicie, a kobiety miały podołać obowiązkom z niej wynikających. To z pewnością w znacznym stopniu ukształtowało ideał kobiecego piękna lat 40-tych.

Jaki kanon piękna obowiązywał kobiety w latach 40-tych?

Za najbardziej atrakcyjną figurę u kobiet uchodziła wysportowana sylwetka. Mam na myśli szerokie ramiona, spory, kształtny biust, mocno wyciętą talię osy, silne i zgrabne nogi oraz zaokrąglone biodra. Idealnym przykładem ikony mody lat 40-tych była aktorka Rita Hayworth.

Lata 50 “Powrót klepsydry”

Po zakończeniu II wojny światowej, nastały niepewne czasy, którym towarzyszył powrót do tradycji i konserwatywnych wartości. Ówczesne media promowały wizerunek kobiety jako żony idealnej, której najważniejszą pracą miało być uszczęśliwienie męża oraz dbanie o dom i dzieci, przy czym ich wygląd musiał być zawsze perfekcyjny, coby mąż był dumny i zadowolony. II wojna światowa była bardzo kosztowna, dlatego też aby odbudować gospodarkę, sprzedaż została wzmocniona reklamami ilustrującymi co należy kupić, aby stać się lepszą, szczęśliwszą i bardziej pożądaną żoną.

Jak więc wyglądał ideał kobiecego piękna w tamtych latach?

Lata 50 były czasem, kiedy kobiety pragnęły być niezwykle kobiece, powabne, niezawodne i uwodzicielskie. Idealizowano obraz kobiety pełnej seksapilu, z dużym ponętnym biustem, pełnymi biodrami, płaskim brzuchem i długimi, zgrabnymi nogami. Usta powinny być pełne (najlepiej pomalowane na czerwono), oczy wyraziste i duże, a cera nieskazitelna i porcelanowa. Włosy zaś krótkie i pofalowane. Stroje nie powinny ukazywać zbyt wiele skóry, jednak mimo to, finalnie kobiety miały wyglądać ponętnie i zmysłowo. W tym celu, chcąc osiągnąć jak najmocniej zarysowaną figurę klepsydry, kobiety stosowały różnego rodzaju gorsety, wyszczuplającą bieliznę itp. Najlepszym przykładem tego ideału była ikona popkultury lat 50-tych Marilyn Monroe.

Lata 60 “Androgeniczna sylwetka”

Rola kobiet w społeczeństwie (przede wszystkim amerykańskim) zmieniła się dramatycznie w latach 60. XX wieku. Stereotyp spełnionych, szczęśliwych gospodyń domowych, sekretarek czy pielęgniarek, dla których wyznacznikiem sukcesu było posiadanie rodziny oraz dobrze zarządzanego domu spotykał się z coraz większym sprzeciwem (głównie ze strony kobiet). Jednym z wydarzeń, odgrywających istotną rolę w tej historii jest wprowadzenie w 1960 roku na rynek pierwszej pigułki antykoncepcyjnej – Enovid. Dzięki coraz powszechniej stosowanej antykoncepcji, kobiety zyskały kontrolę nad tym kiedy i czy w ogóle chcą zachodzić w ciąże i zakładać tradycyjną rodzinę. To sprawiło, że coraz więcej pań zaczęło zastanawiać się nad swoimi zawodowymi ambicjami i marzeniami, które niekoniecznie wiązały się z wychowywaniem potomstwa. W 1963 roku w USA został wydany raport zatytułowany “American Woman”, w którym po raz pierwszy w świecie polityki zalecano równouprawnienie kobiet w edukacji, zatrudnieniu oraz wynagrodzeniu. Poruszał on również kwestie wsparcia w formie żłobków, przedszkoli i urlopów macierzyńskich, które miały być opłacane przez rząd dla kobiet będących pracującymi matkami. Rok później w życie weszła ustawa przeciwko dyskryminacji w zatrudnieniu ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie i religię. Kobiety zaczęły brać czynny udział w życiu społecznym i politycznym, a ta transformacja miała swoje odzwierciedlenie również w mediach i popkulturze. Moda znacznie się zmieniła. Zamiast idealnie wyprasowanych, podkreślających kobiece kształty sukienek, panie coraz częściej decydowały się na luźne i casualowe stroje typu koszulka i jeansy. 

Jak więc wyglądał ideał kobiecego piękna w latach 60-tych?

W latach 60. przestano promować tylko i wyłącznie kształtne i ponętne ciała. Coraz więcej kobiet, wraz z wzrastającą pewnością siebie zaczęło buntować się przeciwko obowiązującym na początku dekady ideałom, a kanon kobiecego piękna zawierał zupełnie inne niż dotychczas aspekty wyglądu. Pożądane stały się: szczupła sylwetka łączącą w sobie kobiece i chłopięce cechy, długie i szczupłe nogi, niewielki biust, krótkie włosy oraz duże, wyraźnie zaznaczone makijażem oczy. Ten typ kobiecego “ideału piękna” doskonale przedstawiała słynna modelka Twiggy, która stanowiła wzór dla wielu kobiet.

Lata 70 “Wysportowana sylwetka”

Kobieca rewolucja rozpoczęta w latach 60-tych nadal trwała. W latach 70-tych promowano szczupłą sylwetkę, jednak teraz bardzo istotne było, aby ciało było też wysportowane. Nastał bunt przeciwko postrzeganiu kobiety jako obiektu seksualnego i płci “słabszej”, dlatego atrakcyjne stały się szerokie ramiona, niewielkie krągłości oraz mocno zaznaczone szczęki i kości policzkowe. Kobiety były niezależne, a więc i ich wygląd miał reprezentować siłę i sprawność. Lata 70-te to również czasy stylu disco, co niosło za sobą więcej seksownych elementów typu: opaloną, niczym muśniętą słońcem skórę, falowane włosy lub burze loków, do tego pełno dodatków takich jak bransoletki, opaski, perły czy futra. Doskonałym ucieleśnieniem idealnej kobiety lat 70-tych była Bianca Jagger – modelka, aktorka i działaczka na rzecz praw kobiet.

Lata 80 silna “Fit” kobieta

Piękno lat 80. kręciło się wokół mody na zdrowie i fitness, wychwalając atletycznie umięśnione ciała, odblaskowe legginsy i dresy. Lata 80-te to też początki ery supermodelek, a co za tym idzie – narodziny kultu diet, codziennych ćwiczeń i niebezpieczny wzrost występowania zaburzenia odżywiania. Coraz więcej kobiet spełniało się zawodowo, a ich stroje im w tym pomagały. W latach 80-tych w życie weszło określenie “power dressing” przeważnie rozumiane jako styl ubioru służący do podkreślania i budowania pozycji, zwłaszcza w biznesie i polityce (świetnym tego przykładem jest Margaret Thatcher). 

Idealna kobieta lat 80-tych powinna być wysoka, posiadać długie, szczupłe i wysportowane nogi, do tego ponętny biust i długie, gęste włosy. Przykładem kobiet uosabiających ten ideał są np. Jane Fonda, Claudia Schiffer, Brooke Shields czy Naomi Campbell.

Lata 90 “Heroin Chic”

W latach 90-tych (głównie w Ameryce) można było zaobserwować wyraźny trend na “ekstremalną szczupłość” doskonale reprezentowaną przez supermodelkę Kate Moss.

Za sprawą rosnącej popularności programów do retuszu zdjęć i filmów jak np. Adobe Photoshop, w mediach promowane były nienaturalne i często nieosiągalne standardy dotyczące wyglądu. Skóra i cera “ideałów” kobiet z tamtych lat była nieskazitelna – bez porów, bez zmarszczek, bez cellulitu czy jakichkolwiek przebarwień itp. Terminem “heroin chic” określano kobietę bardzo szczupłą (wręcz wychudzoną), o jasnej, porcelanowej cerze, wyraźnych kościach policzkowych, mocno zarysowanych kościach szczęki i widocznych obojczykach, a także dużych oczach i ustach. Pożądana przez kobiety była również tzw. “thigh gap” oznaczająca wyraźną przerwę między udami. Warto wspomnieć, że w latach 90-tych wskaźnik zachorowań na choroby związane z zaburzeniami odżywiania, w tym przede wszystkim na anoreksję drastycznie wzrósł.

Lata 2000 “Powrót wysportowanej sylwetki”

Idealna kobieta z początku XXI wieku w dalszym ciągu powinna być szczupła z tym, że oprócz smukłej sylwetki liczyło się jeszcze to, aby była wysportowana. Ciało powinno być jędrne, gładkie i najlepiej opalone. Panowała moda na opaleniznę, bez względu na to czy była nabyta na plaży, czy też w solarium. Dodatkowo, bardzo pożądane stały się krągłości, ale tylko w dwóch miejscach: biuście i biodrach. Nogi powinny być szczupłe, a brzuch płaski i umięśniony. Znacznie wzrosła również popularność chirurgii plastycznej, a co za tym idzie różnego rodzaju operacji plastycznych. 

Kobiety na przestrzeni lat miały być różne – tajemnicze, niedostępne, posłuszne, skromne czy stanowcze i zbuntowane. Lata 2000 to czas, w którym nie chodziło o skromność. Kobiety w mediach były przedstawiane jako wyzwolone i seksowne. Spodnie biodrówki, koszulki z dekoltem odsłaniające wyrzeźbiony brzuch były czymś typowym dla tamtych lat. Doskonałym uosobieniem takich ideałów jest Britney Spears, Jennifer Lopez czy Christina Aguilera.

Od 2010 do dnia dzisiejszego “Różnorodność”

Zaryzykuję stwierdzeniem, że obecnie nie ma jednego, głównego kanonu piękna. Może inaczej – popkultura w dalszym ciągu promuje różnego rodzaju sylwetki. Obecnie można zauważyć, iż bardzo pożądanym kształtem jest klepsydra. Za elementy atrakcyjnej figury uznaje się duże, krągłe i jędrne pośladki oraz takie same piersi i wąską talię osy (co uosabia np. Kim Kardashian). 

Jednak w ostatnich latach wyraźnie narasta pewnego rodzaju bunt społeczeństwa przeciwko dążeniu do tego co uważane jest za “idealne”. Wzrasta świadomość społeczna na temat zdrowia psychofizycznego i roli mediów w postrzeganiu tego co dobre, piękne i pożądane. Nie musimy wyglądać jak celebryci z instagrama żeby być i czuć się piękni. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że to co widzimy w mediach nie jest do końca prawdziwe, a więc nie ma sensu do tego dążyć. Na temat ciałopozytywności i tego czym tak naprawdę jest pisaliśmy w artykule Ciałopozytywność – co to właściwie znaczy?

Podczas pisania dzisiejszego artykułu utwierdziłam się w przekonaniu, że próba osiągnięcia tego co aktualnie uznawane jest za “idealne” nie ma po prostu sensu. Kto wie co będzie w modzie za 10 lat? Taka analiza daje mocno do myślenia… Jak widzimy percepcja postrzegania kobiecego piękna jest zależna od wielu czynników, a jego standardy często bywają nierealistyczne i nieosiągalne (przez co nie prowadzą nas do niczego dobrego). Warto więc zastanowić się, czym jest piękno dla mnie? W jakiej wadze, w jakim stroju i w jakim makijażu czuję się najlepiej? Kiedy czuję się najbardziej sobą? Co sprawia, że jestem zdrowa_y i szczęśliwa_y? Być może okaże się, że odpowiedzi na te pytania nie mają nic wspólnego z Kim Kardashian czy innymi ucieleśnieniami “ideałów piękna” dzisiejszych lat. W moim przekonaniu człowiek piękny to człowiek szczęśliwy we własnym ciele. Opalony czy blady, umięśniony czy nie – piękny jest wtedy kiedy czuje się ze sobą dobrze, a zmian w wyglądzie dokonuje jedynie ponieważ sam tego chce.

Co o tym myślisz? Co sprawia, że czujesz się piękna_y?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *